Po pierwsze: NIE PŁACIĆ
Dodane przez Mateusz dnia June 19 2007 10:13:25
Chciałbym utwierdzić wszystkich w przekonaniu, aby nie płacić naciągaczom.

A więc po pierwsze: NIE PŁACIĆ (nawet jeśli straszą nie wiem jakimi pismami).

Po drugie: forma umowy płatnej jest podchwytliwie skonstruowana - jeśli wręcz nie jest tak, że ostateczna "umowa", której kopię dostajemy, jest podrabiana komputerowo, co wielu podejrzewa (ja również), składając zeznania dla Prokuratury o fałszerstwie. Firma używa nazwy, loga (mającego przywoływać logo TP) oraz formy umowy w sposób jednoznacznie wskazujący na zamiar oszustwa.

Po trzecie: wszelka korespondencja przychodzi listami zwykłymi - najlepiej od razu wrzucać je do skrzynki listowej z adnotacją: 'brak adresata' i strzałką odsyłającą list do adresata. Zapewniam wszystkich, że w kolejnych listach nic się nie zmienia. Najpierw dostajemy odpowiedź na nasz list wyjaśniający, że żadnej umowy nie podpisaliśmy lub że zrobiła to osoba nieuprawniona (co już jest prawnie w pełni ważną podstawą do nieważności umowy), w każdym razie - bez wiedzy o tym, że właśnie zawierana jest umowa (patrz: oświadczenie woli). W liście tym tłumaczone jest nam, że - mówiąc w skrócie - nie możemy się już wycofać. 10 dni, w ciągu których możliwe jest unieważnienie umowy, oczywiście minęło już dawno. Potem przychodzą trzy kolejne wezwania do zapłaty, a następnie list z nagłówkiem "legalne... coś tam coś tam", aby dać nam wrażenie, że jest to pismo przedsądowe i że pochodzi od jakiejś prawomocnej instytucji - co jest nieprawdą. Może też do nas po takim liście zadzwonić pseudo-komornik lub ktoś z DAD, komu - zapewniam - można wyśmiać w twarz, bo jest to tylko pracownik DAD świadomie wykonujący tę pracę, czyli cały dzień wysyłający wezwania do zapłaty i dzwoniący do przymusowych "kontrahentów", próbując ich nastraszyć sądem. W firmie tej wszyscy pracownicy wiedzą, w jakim procederze uczestniczą: a mianowicie oszukiwaniu ludzi na masową skalę, w całej Europie, bez pominięcia szkół i instytucji publicznych.

I w końcu: umowa w j. ang., brak NIPu na "fakturach" i jakiegokolwiek kontaktu firmy DAD z nami również na coś wskazuje.

Jedyne, co mnie trochę martwi, to to, że nie mamy zbyt wielkich mocy, aby sprawę należycie nagłośnić. Tzn. aby np. ukazała się w programie UWAGA itp.
Szkoda też, że polskie instytucje prawne nie mogą pomóc w tej sprawie, np. powołując "dekret" unieważniający wszelkie umowy z tą niemiecką firmą i wysądzając na niej karę, tak jak zrobiono to w Hiszpani.

Mateusz